Jeszcze kilkanaście lat temu szkolnictwo zawodowe i techniczne stanowiło solidne zaplecze gospodarki, kształcąc wykwalifikowanych specjalistów w takich dziedzinach jak budownictwo, elektryka, mechanika, gastronomia czy fryzjerstwo. Dziś, gdy rynek pracy desperacko potrzebuje coraz większej liczby specjalistów, okazuje się, że paradoksalnie w szkołach brakuje tych, którzy mogliby ich kształcić.
System oświaty zmaga się z dramatycznym niedoborem nauczycieli przedmiotów zawodowych, a problem ten z roku na rok staje się coraz poważniejszy. Powód? Prozaiczny – warunki finansowe i zatrudnienia w sektorze prywatnym są dla specjalistów o wiele bardziej atrakcyjne niż praca w szkole. Jeśli rząd i władze oświatowe nie podejmą pilnych działań, za kilka lat nie będzie miał kto kształcić nowych fachowców, a polska gospodarka odczuje to bardzo boleśnie.
Gdzie się podziali nauczyciele zawodowcy?
Największym problemem, który odstrasza specjalistów od pracy w szkolnictwie, jest wynagrodzenie. Średnia pensja nauczyciela przedmiotów zawodowych jest nieadekwatna do wiedzy, umiejętności i doświadczenia, jakie musi posiadać. Dla porównania:
- Elektryk z uprawnieniami SEP pracujący w prywatnej firmie może zarobić od 7 do 12 tys. zł miesięcznie,
- Mechanik samochodowy w dobrej firmie serwisowej dostaje od 6 do 15 tys. zł miesięcznie,
- Kucharz z doświadczeniem w renomowanej restauracji otrzymuje 6–10 tys. zł
… podczas gdy zarobki nauczycieli elektryki, mechaniki czy gastronomii w technikum czy szkole branżowej często nie przekraczają 5-6 tys. zł brutto.
W efekcie wykwalifikowany mechanik czy elektryk, który mógłby kształcić młode pokolenie wybiera dobrze płatną pracę w firmie.
Zmieniająca się gospodarka a brak nauczycieli
Sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że gospodarka dynamicznie się zmienia, a wraz z nią rośnie zapotrzebowanie na fachowców. W wielu branżach, takich jak budownictwo, energetyka odnawialna, automatyka czy IT, brakuje wykwalifikowanych pracowników. Jeśli nie będzie miał ich kto kształcić, luki kadrowe staną się jeszcze większe.
Szkoły techniczne i branżowe już teraz sygnalizują problemy z obsadą etatów. W niektórych placówkach lekcje prowadzą nauczyciele przedmiotów ogólnych, którzy nie mają pełnych kompetencji zawodowych, ale zostali „wrzuceni” w rolę nauczycieli zawodu, bo nie było nikogo innego. W efekcie uczniowie nie otrzymują odpowiedniego przygotowania praktycznego, a pracodawcy skarżą się, że absolwenci nie są gotowi do pracy.
Brak nauczycieli ma jeszcze jeden negatywny skutek – spada jakość nauczania. Gdy w danej szkole nie ma specjalistów, programy nauczania stają się coraz bardziej teoretyczne, a mniej praktyczne. A przecież to właśnie umiejętności praktyczne są kluczowe w zawodach technicznych. Znamiennym jest fakt, że chociażby praktyczne egzaminy zawodowe dla niektórych zawodów odbywają się… na papierze, ponieważ szkoły nie posiadają niezbędnego wyposażenia do przeprowadzenia ich w praktyce.
Czy ktoś chce pracować w szkole?
Dane pokazują, że młodzi specjaliści nie chcą wiązać swojej przyszłości z nauczaniem. Osoby, które kończą studia inżynierskie czy techniczne, w większości przypadków wybierają sektor prywatny, gdzie czekają na nich atrakcyjne wynagrodzenia i możliwość rozwoju.
Co więcej, nawet nauczyciele, którzy już pracują w szkołach, coraz częściej decydują się na odejście. Wielu z nich dorabia po godzinach, prowadząc własne firmy lub pracując na dodatkowych etatach w swoich branżach. Zdarza się, że dobrzy nauczyciele zawodu po prostu rezygnują, bo praca w szkole nie daje im stabilności finansowej.
Jak inne kraje rozwiązują problem?
Polska nie jest jedynym krajem, który zmaga się z niedoborem nauczycieli zawodowych. Jednak niektóre państwa wdrożyły rozwiązania, które mogą być inspiracją:
- Niemcy – system dualny, łączący naukę w szkole z praktyką w firmach, sprawia, że specjaliści z rynku chętnie angażują się w edukację, otrzymując jednocześnie wynagrodzenie za mentoring uczniów.
- Finlandia – nauczyciele zawodowi mogą liczyć na elastyczne ścieżki kariery i konkurencyjne zarobki. Rząd zapewnia dofinansowanie dla firm, które pozwalają swoim pracownikom prowadzić zajęcia w szkołach.
- Szwajcaria – wysoko rozwinięta współpraca między przedsiębiorstwami a szkołami sprawia, że specjaliści mogą uczyć bez pełnoetatowego zatrudnienia w placówce edukacyjnej, a uczniowie zdobywają realne umiejętności w warunkach pracy.
- Kanada – uproszczone procedury dla ekspertów z branży, umożliwiające im nauczanie w szkołach bez konieczności wieloletniego szkolenia pedagogicznego, co zwiększa napływ praktyków do systemu edukacji.
Co można zrobić? – Potrzebna reforma!
Jeśli nie chcemy, by za kilka lat szkolnictwo zawodowe w Polsce całkowicie się rozpadło, konieczna jest pilna reforma systemu zatrudniania nauczycieli zawodowych. Oto kilka kluczowych zmian, które należałoby rozważyć i mądrze wprowadzić:
- Konkurencyjne wynagrodzenia – pensje nauczycieli zawodu muszą być dostosowane do stawek rynkowych, inaczej szkoły nie przyciągną wykwalifikowanych specjalistów.
- Elastyczne ścieżki zatrudnienia – trzeba umożliwić specjalistom z różnych branż łatwiejszy dostęp do pracy w szkołach, np. przez wprowadzenie systemu mentorów.
- Silniejsza współpraca szkół z biznesem – firmy powinny aktywniej wspierać szkolnictwo zawodowe, a specjaliści z rynku powinni mieć możliwość dzielenia się wiedzą z uczniami w ramach praktycznych zajęć.
- Zachęty finansowe – warto wprowadzić system dodatków dla nauczycieli zawodu, np. premie za doświadczenie branżowe, dofinansowanie szkoleń czy możliwość elastycznego zatrudnienia.
Bez tych zmian polskie szkolnictwo zawodowe nie przetrwa w obecnym kształcie. A jeśli nie przetrwa, to kto będzie kształcił przyszłych mechaników, elektryków, budowlańców, informatyków czy kucharzy?
Podsumowanie
Brak nauczycieli zawodowców to poważny problem, który może w niedalekiej przyszłości doprowadzić do upadku szkolnictwa branżowego i technicznego w Polsce. Wynagrodzenia w szkołach są zbyt niskie, wymagania biurokratyczne zbyt wysokie, a rynek pracy oferuje o wiele lepsze warunki dla specjalistów. Jeśli rząd nie podejmie pilnych działań, za kilka lat wielu młodych ludzi nie będzie miało gdzie zdobyć fachu, co wpłynie na całą gospodarkę.
Czas na zmiany. Polska potrzebuje fachowców – ale żeby ich mieć, trzeba najpierw zadbać o tych, którzy ich kształcą.
Stan prawny na dzień:
- 20-02-2025





